Dlaczego zespół dzieli się na rywalizujące grupy

TL;DR: Linie podziału w zespole powstają, gdy kilka różnic układa się w podobny wzorzec. Sama ich obecność nie oznacza konfliktu; znaczenie ma to, czy stają się podstawą podziału na „nas” i „ich”. Pomagają wspólne zależności zadaniowe, równy dostęp do informacji i kontakty przecinające granice podgrup.

Jak Empatyzer pomaga rozmawiać o podziałach w zespole?

Empatyzer pomaga przyjrzeć się podobieństwom i różnicom w zespole oraz przygotować rozmowę o współpracy między jego częściami.

Funkcje, które Cię w tym wesprą:

  • Mapa podobieństw: Pokazuje układ podobieństw uwzględnianych cech; stanowi punkt wyjścia do pytań, a nie diagnozę faktycznych koalicji.
  • Rozmowa z Em o zespole: Ułatwia przygotowanie komunikacji wspólnych zasad z uwzględnieniem profilu wybranej grupy.
  • Ty na tle zespołu: Pomaga zobaczyć, gdzie własny sposób działania różni się od wzorca grupy.

Zespół, który na spotkaniu wygląda jak dwa zespoły

Po połączeniu działów połowę grupy tworzą doświadczeni pracownicy centrali, a drugą nowi specjaliści zatrudnieni zdalnie. Pierwsi znają historię firmy i kontaktują się osobiście. Drudzy korzystają z innych narzędzi i mieszkają w różnych miastach. Wiek, staż, lokalizacja oraz sposób pracy zaczynają się pokrywać. Gdy pojawia się spór o proces, łatwo usłyszeć: „Oni znowu chcą wszystko zmienić” albo „Ci z centrali nigdy nas nie słuchają”. Pojedyncza decyzja staje się sprawdzianem przynależności do obozu. Badacze opisują takie potencjalne granice jako team faultlines. Chodzi o układ cech, który pozwala podzielić zespół na względnie spójne podgrupy. To coś innego niż sama różnorodność. Jeśli osoby o różnym stażu pracują w różnych lokalizacjach i mają wspólne zainteresowania ponad tymi granicami, podziały mogą się przecinać. Jeżeli wszystkie różnice wskazują tę samą linię, łatwiej zbudować prostą opowieść o dwóch odmiennych grupach. Nadal jest to możliwość, a nie wyrok dotyczący przyszłości zespołu. Nie wystarczy więc policzyć, ile różnych cech występuje w zespole. Ważne jest to, jak się układają. Jeśli osoby z jednego działu mają również podobny staż, pracują w tym samym miejscu i kontaktują się głównie między sobą, granica może stawać się wyraźniejsza. Gdy podobieństwa przecinają się w różnych kierunkach, ludzie mają więcej okazji do odkrywania wspólnych punktów z osobami spoza najbliższej podgrupy. To sposób rozumienia możliwego mechanizmu, a nie podstawa do przewidywania konfliktu z samej tabeli kadrowej. Rzeczywisty podział trzeba potwierdzić w kontaktach, wymianie informacji i sposobie podejmowania decyzji. Zespół może być zróżnicowany pod wieloma względami, a mimo to dobrze współpracować przy jasno określonym zadaniu.

Potencjalna granica nie musi stać się konfliktem

Warto odróżniać strukturę różnic od jej uruchomienia w codziennych kontaktach. Dwa działy mogą mieć inne specjalizacje i dobrze współpracować, dopóki różnica nie staje się podstawą wykluczania lub konkurencji o uznanie. Znaczenie mogą mieć reorganizacja, rywalizacja o zasoby albo komunikat lidera, który stale przeciwstawia „starych” i „nowych”. W naszym przykładzie sam zdalny tryb pracy nie tłumaczy napięcia. Trzeba jeszcze sprawdzić, kto uczestniczy w decyzjach, gdzie krążą informacje i jak interpretowane są odmienne propozycje. Metaanalityczna integracja literatury Thatcher i współautorów pokazuje złożoność badań nad liniami podziału. Z kolei przegląd Zhang i Chena analizuje rolę tworzenia podgrup oraz jakości interakcji. Wspólnym praktycznym wnioskiem jest potrzeba patrzenia na procesy współpracy, a nie tylko na skład demograficzny. Sama lista różnic nie wyjaśnia, co ludzie z nimi robią. Nie należy więc przypisywać grupie konfliktowości na podstawie wieku, płci czy pochodzenia jej członków. Thatcher i in., 2024; Zhang i Chen, 2023.

Jak podział zaczyna żyć własnym życiem

Pierwszym sygnałem może być asymetria interpretacji. Błąd osoby z własnej podgrupy wyjaśniamy przeciążeniem, a identyczny błąd kogoś z drugiej strony uznajemy za dowód niekompetencji. Kolejnym jest obieg informacji: wiadomość najpierw trafia do „naszych”, a dopiero później do reszty. Takie zachowania mogą wzmacniać granicę nawet wtedy, gdy formalnie nikt nie zakazał współpracy. Członkowie podgrup zaczynają mieć odmienne obrazy sytuacji, a późniejsze nieporozumienia potwierdzają przekonanie, że druga strona działa inaczej i trudno na niej polegać. Warto jednak nie mylić każdej bliskości wewnątrz podgrupy z problemem. Ludzie o podobnych zadaniach potrzebują częstego kontaktu i mogą tworzyć sprawne wspólnoty praktyki. Pytanie brzmi, czy te więzi pozostawiają drogi współpracy na zewnątrz. Specjalistyczny kanał rozmów jest czymś innym niż ukryty obieg decyzji wpływających na cały zespół. Dobra analiza rozróżnia uzasadnioną koncentrację wiedzy od sytuacji, w której przynależność decyduje o dostępie do wpływu i możliwości działania. Podział staje się szczególnie istotny, gdy każda strona zaczyna tłumaczyć zachowania drugiej przez przynależność do obozu. Błąd kolegi przestaje być jego pomyłką, a staje się dowodem, że „oni zawsze tak pracują”. Własną grupę ocenia się wtedy bardziej szczegółowo, z uwzględnieniem okoliczności, a drugą przez wspólną etykietę. Praktycznym sygnałem ostrzegawczym może być również obieg informacji ograniczony do podgrup. Jeśli uczestnicy spotkania wcześniej uzgadniają stanowiska wyłącznie we własnym gronie, dyskusja łatwo zamienia się w prezentację gotowych frontów. Nie oznacza to, że każda konsultacja wewnątrz działu jest niewłaściwa. Trzeba sprawdzić, czy pomaga przygotować dane, czy utrudnia późniejsze wspólne rozpatrzenie argumentów i zmianę stanowiska.

Co lider może zmienić w organizacji pracy

Pomagają zadania, w których współpraca ponad granicą ma rzeczywisty sens. Można połączyć osoby z różnych części zespołu w pary odpowiedzialne za konkretny rezultat, zapewniając im wspólny cel i potrzebne zasoby. Nie wystarczy symboliczne przemieszanie miejsc na warsztacie, jeśli potem decyzje nadal zapadają w jednym kręgu. W przykładowej reorganizacji użyteczne byłoby wspólne projektowanie procesu przez osobę znającą historię firmy i osobę wnoszącą nowe rozwiązania, z jasno określonym zakresem ich odpowiedzialności. Równie ważny jest dostęp do informacji. Ustalenia podjęte po spotkaniu w kuchni powinny trafić do kanału dostępnego dla wszystkich zainteresowanych. Lider może także sprawdzać język: czy mówi o konkretnych potrzebach zadania, czy używa zbiorowych etykiet? Zamiast „nowi muszą się dostosować” można nazwać standard, którego dotyczy różnica. Zamiast „centrala blokuje” warto wskazać decyzję i jej uzasadnienie. Taka precyzja utrudnia przekształcanie sporu o rozwiązanie w ocenę całej grupy.

Jak sprawdzać postęp bez etykietowania ludzi

Warto obserwować, czy informacje przechodzą między podgrupami, kto z kim konsultuje problemy i czy różne osoby mają wpływ na ustalenia. Nie trzeba tworzyć rankingu „otwartości” pracowników. Przydatniejsze są pytania o konkretne przeszkody: gdzie utknęło zadanie, kto nie został zaproszony i jaki kanał kontaktu nie zadziałał? Jeżeli po zmianie zasad współpraca staje się łatwiejsza, oznacza to więcej niż deklaracja, że zespół „docenia różnorodność”. Zachowania pokazują, czy granice są przepuszczalne. Wspólne zadanie powinno wymagać rzeczywistego połączenia wkładu, a nie tylko umieszczenia ludzi w jednym kalendarzu. Można na przykład powierzyć osobom z różnych części zespołu przygotowanie jednego rozwiązania, jasno określając odpowiedzialność i sposób rozstrzygania wątpliwości. Ważne, by nie przerzucać całej pracy łączenia grup na jedną osobę pełniącą rolę pośrednika. Taki pracownik może z czasem stać się przeciążony lub podejrzewany o nielojalność przez obie strony. Lepiej tworzyć kilka bezpośrednich kontaktów opartych na konkretnych zadaniach. Później warto sprawdzić, czy ustalenia docierają szerzej i czy podczas rozmów pojawiają się argumenty odnoszące się do problemu. Sama deklaracja, że od dziś wszyscy stanowią jeden zespół, nie zmienia istniejących zależności.

Różnice stają się szczególnie istotne, gdy nakładają się na jedną granicę i zaczynają organizować dostęp do informacji oraz wpływu. Lider nie musi usuwać odmienności. Może tworzyć warunki, w których pracownicy mają powody, możliwości i jasne zasady współpracy ponad podziałami.

Empatyzer w rozmowie o podziałach zespołu

Empatyzer może pomóc przyjrzeć się różnicom i podobieństwom, które warto uwzględnić podczas organizowania współpracy. Mapa podobieństw pokazuje układ dostępnych profili, lecz nie jest mapą rzeczywistych koalicji, przyjaźni ani konfliktów. Widok Ty na tle zespołu może dodatkowo ułatwić użytkownikowi zauważenie, gdzie jego własny sposób działania odbiega od wzorca grupy. Te informacje służą formułowaniu pytań, a nie przypisywaniu pracowników do obozów. W Rozmowie z Em o zespole można przygotować komunikację wspólnego celu, zasad wymiany informacji i sposobu omawiania różnic. Lider powinien jednak połączyć tę pracę z obserwacją rzeczywistych kontaktów oraz rozmowami z uczestnikami. Em nie rozstrzygnie, czy podział jest aktywny ani kto odpowiada za jego utrzymywanie. Może wesprzeć język rozmowy, który unika zbiorowych etykiet i pomaga wrócić do konkretnych potrzeb, zależności oraz odpowiedzialności w projekcie.

Źródła i badania

  1. Sherry M.B. Thatcher; Bertolt Meyer; Youngsang Kim; Pankaj C. Patel (2024). A meta-analytic integration of the faultlines literature. Organizational Psychology Review, 14(2), 238-281. https://doi.org/10.1177/20413866231225064 DOI: 10.1177/20413866231225064
  2. Yue Zhang; Hui Chen (2023). How Surface-Level and Deep-Level Faultlines Influence Team Performance through Subgroup Formation and Team Interaction Quality: A Meta-analytic Review. Management and Organization Review, 19(5), 876-909. https://doi.org/10.1017/mor.2023.13 DOI: 10.1017/mor.2023.13

Autor: Empatyzer

Opublikowano:

Zaktualizowano:

 

""